Do biegu, gotowi, START!

Z polską muzyką jest trochę jak z polską piłką – wszyscy się na niej znają, ale traktują ją jak zachodnią kalkę, ubogą krewną zagranicznej mody albo sezonową atrakcję, która przeminie z końcem lata. Blog „Tak grają Polacy”, szumnie nazywany portalem, powstał po to, aby tym krzywdzącym opiniom dać odpór na piśmie.

 

Na wstępie musimy rozczarować dyżurnych hejterów, trolli internetowych i wszelkiej maści napinaczy szukających zwady w wirtualnym świecie. To nie wiatr odnowy, który przywiał dobrą zmianę, podyktował nam tytuł na bloga. Nie maszerujemy koniunkturalnie pod prawomyślnym transparentem i nie z wysilonych patriotycznych pobudek piszemy tylko o tym, co w polskiej muzyce piszczy, gra i trąbi. Robimy to bezinteresownie – z pasji, z troski, z poczucia dziennikarskiego obowiązku, przez sentyment i na przekór wrednym stereotypom, że to, co nasze, tutejsze, środowiskowe, jest wtórne, nieciekawe i nic nie warte. Otóż – nie, nieprawda, na takie uproszczenia nie ma zgody. Polska muzyka ma po prostu niejedno oblicze. Będziemy je odsłaniać i pokazywać.

 

Nie przeczytacie tu o nowej fryzurze Snoop Dooga ani o tym, co słychać na nowej płycie Hoziera. Nie napiszemy ani słowa o bulwarowych ekscesach Madonny, romansach Micka Jaggera, grubości portfela Jay Z czy muzycznej donkiszoterii PJ Harvey. Nie ugniemy się nawet wtedy, kiedy Ed Sheeran ogłosi swój przyjazd do Polski i da trzy koncerty z rzędu na Stadionie Narodowym. Nie i już! Nas wyłącznie interesuje jak grają Polacy.

 

Polska muzyka to przepastny rynek. Jest kogo brać pod lupę, na spytki, ale bynajmniej pod włos. Napiszemy o nowej płycie carycy polskiej piosenki Maryli Rodowicz, ale – dla zrównania proporcji – pogadamy z Riverside o tym, dlaczego są bardziej rozpoznawalni tam niż tu. Przeżyjemy wspólnie kolejne huczne jubileusze Perfectu, De Mono, Lady Pank, lecz chętnie wysłuchamy nowych muzycznych pomysłów Adama Struga, Power of The Horns, Trupy Trupy czy Zahlady. Nie straszna nam Brodka, Podsiadło, Organek. Tak jak nieobojętni – Magnificent Muttley, Karolina Cicha, Dick4Dick i Holly Blue. U nas każdy ma szansę – stary i młody; pieszczoch mainstreamu i chluba undergroundu; zdobywca Platynowej Płyty i self-made songwriter; raper i filharmonik. Bo nie dzielimy wykonawców na lepszy i gorszy sort. Nie nam sortować – tylko jakoś to wszystko spróbować ogarnąć, nazwać po imieniu, ciekawie opowiedzieć.

 

Będziemy pytać, oceniać, relacjonować, komentować, szeptać do ucha (nie)przyzwoite anegdoty o naszym muzycznym show-biznesie i nagłaśniać tematy tabu. Bez słodzenia, retuszu i znieczulenia. Nie będziemy tańczyć, jak nam zagrają. Ale jeśli będą grać do taktu i nie fałszować, pierwsi popędzimy na parkiet, o czym, naturalnie, nie omieszkamy uprzejmie dać znać.

 

Konrad Wojciechowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *