Ocena redakcji

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Tajemniczy świat Apostolisa

Apostolis Anthimos, „Parallel Worlds”, Metal Mind Productions

 

Na niewtajemniczonych czekają dwie niespodzianki. Pierwsza – to nie jest rock. Druga – Anthimos gra na gitarze raptem w kilku utworach, bo koncentruje się na perkusji.

Ale ten artysta nie nagrywa płyt – „Parallel Worlds” jest już piątą w jego solowej dyskografii – dla niewtajemniczonych. I nie nagrywa dla publiczności rockowej. Nagrywa przede wszystkim dla siebie, a najbardziej kocha jazz… Taki typowy, z tematami i temacikami, improwizacjami, solówkami, synkopami. Powiedzmy ogólnie, że z okolic Pata Metheny’ego. Rocka tu ani trochę. Jazz rocka, od którego SBB nie stroniło, zresztą też. Nawet jeśli zdarzają się kompozycje – „Bar Wah-Wah”, „Goris” – które ten zespół nagrał. Ale nagrał na rockowo. Jest różnica.

Nie wiem, czy odkładając gitarę (ona dominuje jedynie w „2/5/1”), Anthimos nie wytrąca sobie z dłoni koronnego atutu, bo kiedy w finałowym „Story II” gra solówkę na gitarze właśnie, robi się na tyle przyjemnie, że słuchacz żałuje, iż nie było ich więcej. Bez gitary jest przewidywalnie, a niekiedy – przyznajmy – monotonnie. Zwłaszcza, że AA nie nadużywa statusu lidera i skupia się na pilnowaniu rytmu, jako bębniarz nie wyskakując na solówki (jakby te ostatnie rezerwował dla duetu z Piotrowskim z ich wspólnej grupy).

Chociaż stylistyka i główny instrument Anthimosa na „Parallel Worlds” mają oczywistą logikę – SBB to przede wszystkim rock i w jego rękach gitara, więc poza tym zespołem nasz bohater gra co innego i na czym innym.

Apostolis jest jednym z tych artystów, przez których muza po prostu przepływa – dlatego ze względu na ów fakt, a także multiinstrumentalizm (wszak dochodzą instrumenty perkusyjne, bas, buzuki) tudzież rolę w macierzystym zespole nasuwa mi się porównanie z Mateuszem Pospieszalskim – a tacy jak oni nie grają z byle kim. Zatem warsztat wydaje się podstawowym atutem „Parallel Worlds”. Taki dojrzały, ale trzymany pod kontrolą, pozbawiony pustych popisów, a już na pewno bez elementu sztuki dla sztuki. Wadą omawianego zestawu jest natomiast pewna stylistyczna czystość, by nie powiedzieć zachowawczość. Po prostu ten jazz nie wdaje się w interakcje z innymi gatunkami, co wobec prawie osiemdziesięciu minut trwania całości poważnie grozi monotonią i w konsekwencji zniechęceniem słuchacza. W tym kontekście wyróżnia się  utwór „Goris”, zawierający domieszkę czegoś egzotycznego (tudzież wokalizę kobiecą, która dodatkowo podbarwia), tym samym powinien wskazywać kompozytorsko-aranżacyjny kurs. Ale AA nie idzie w tę stronę. Szkoda.

Otrzymujemy zatem płytę wybitnego instrumentalisty, acz nie wybitnego kompozytora. W tej dziedzinie Anthimos w historii zapisał się najgłębiej zresztą nie jako artysta solowy i nawet nie jako SBB-man, lecz jako twórca wiekopomnego „Tajemniczego świata Mariana”, który przed laty nagrał Krzak.

 

Jan Skaradziński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *